Mia?em to szcz??cie, ?e moja dziewczyna nie jest materialistk?. Uwielbia jednak zaskakiwa? innych, sama te? kocha niespodzianki. I w?a?nie ta jej cecha sprawi?a, ?e wpad?em w niez?e tarapaty, zanim jeszcze na dobre si? zacz??o. Wszystko przez wiecznie zapominany prezent. Mia?y by? walentynki, a ja, jak co roku, ola?em spraw?. Nie, czekaj. Gorzej. Ja o niej *pami?ta?em*, ale totalnie zignorowa?em kwesti? zakupu czegokolwiek. Klasyka. Siedzia?em wtedy w pracy, patrzy?em w monitor i czu?em, jakbym ogl?da? film akcji, w którym g?ówny bohater, czyli ja, goni resztkami si?, ?eby zd??y? na czas. Do zamkni?cia sklepów zosta?y trzy godziny.

Wychodz?c z biura, czu?em si? jak idiota. W g?owie mia?em tylko jedno: gdzie ja, do cholery, znajd? co? sensownego w tak krótkim czasie? Kwiaty? Ach, te kwiaty. Wystaj?ce zza rogu kwiaciarni, z cenami odstraszaj?cymi bardziej ni? mój stan konta po ?wi?tach. Perfumy? Nie zna?em si? na nich, a wybór flakonu na podstawie tego, ?e ?adnie pachnie z kartonika, to jak gra w rosyjsk? ruletk? z jej nosem. Bi?uteria? ?mieszne. Za te pieni?dze, które mia?em w portfelu, mog?em jej kupi? co najwy?ej ?adny koralik do bransoletki ze szczoteczki do z?bów.

I wtedy, w tym chaosie my?li, przypomnia?em sobie o czym?. O czym?, co ostatnio kr??y?o w sieci. O pewnym portalu, o którym wspomina? mój kumpel Marek. Mówi? co? o szybkich wygranych, o tym, ?e mo?na wej??, zagra? kilka rund i wyp?aci? kas? w kilka minut. Nie by?em hazardzist?, ale w nerwach i desperacji ka?dy pomys? wydaje si? dobry. Pomy?la?em wtedy: a co, je?li spróbuj?? Zaryzykuj? stów?, dwie, a jak si? uda, to skocz? do galerii i kupi? jej te cholerne perfumy, które wypatrzy?a ostatnio w reklamie. W g?owie za?wita?o mi gdzie? z ty?u, ?e mo?e warto sprawdzi? [url=https://lk-rip.info]vavada rejestracja[/url]. No bo jak nie teraz, to kiedy? Desperacja robi swoje.

Usiad?em w aucie, zaparkowanym jeszcze pod biurowcem, i odpali?em komórk?. Logowanie zaj??o mi chwil?. Kolejne chwile zaj??o zrozumienie interfejsu. Cz?owieku, to by?o jak wej?cie do innego ?wiata. Migaj?ce ikony, wyskakuj?ce okienka, jakie? darmowe spiny… Poczu?em si? jak dziecko w sklepie z zabawkami, tylko zamiast zabawek by?y automaty. Wybra?em pierwszy lepszy slot, z jakim? smokiem i skarbami. Postawi?em minimaln? stawk?. Kr?cenie. Nic. Kolejne. Nic. Serce zacz??o wali? szybciej. Przecie? to mia? by? szybki plan, a nie ca?onocna harówka.

Po dziesi?ciu minutach by?em jakie? sto z?otych na minusie. Zaczyna?em panikowa?. Wyobrazi?em sobie min? Agaty, gdy wr?cz? jej kwiatek z apteki i czekoladk? z kiosku. Z grozy a? mn? zatrz?s?o. Postanowi?em zagra? bardziej agresywnie. Zwi?kszy?em stawk?. Z automatu polecia?a muzyka, ekran zafalowa?, a ja… ja zamar?em. Na ekranie pojawi?y si? trzy smoki. Potem cztery. A potem co?, co wygl?da?o jak bonusowa runda z mnóstwem mno?ników. Nie wiem, jak d?ugo to trwa?o. Pami?tam tylko, ?e ?ciska?em telefon tak mocno, ?e a? zbiela?y mi kostki. Kiedy wszystko si? uspokoi?o, na saldzie mia?em ponad tysi?c z?otych. Tysi?c! Z dwustu zrobi?o si? tysi?c.

Nie mog?em uwierzy?. Odetchn??em z ulg? tak g??bok?, ?e chyba ca?y tlen z kabiny znikn??. Wyp?aci?em kas? od razu, zanim zd??? zrobi? co? g?upiego. Konto bankowe potwierdzi?o przelew, gdy doje?d?a?em ju? pod galeri? handlow?. Mia?em czas, mia?em kas? i czu?em si?, jakbym w?a?nie uratowa? ?wiat. Wbieg?em do ?rodka jak burza, kupi?em te perfumy, o których mówi?a, dorzuci?em jeszcze ?adny szalik i opakowa?em to w papier z jakim? g?upim napisem „Dla Najlepszej”. Czu?em si? jak d?entelmen, który ma wszystko pod kontrol?.

Wieczorem, wr?czaj?c jej prezent, u?miecha?em si? jak g?upi do sera. Agata otworzy?a pude?ko, a jej oczy zrobi?y si? wielkie jak spodki. Rzuci?a mi si? na szyj?, a ja w duchu dzi?kowa?em tej ca?ej loterii, ?e uratowa?a mi ty?ek. Ale wiecie co? Ta historia nie ma by? o tym, ?e hazard to ?wietny sposób na zarabianie. Bo to nie jest. Ja mia?em mnóstwo szcz??cia. Czystego, g?upiego szcz??cia. Mój kumpel Marek, który mi o tym wszystkim wspomina?, tydzie? pó?niej przegra? ca?? wyp?at? w godzin?. Mówi?, ?e szuka? dreszczyku emocji, a znalaz? pusty portfel.

Ta wygrana by?a jak strza? w dziesi?tk?. Idealnie trafiony prezent, pi?kny wieczór, du?o ?miechu. Ale ja wyci?gn??em z tego jedn? wa?n? lekcj?. Nie chodzi o to, ?eby nie próbowa?. Chodzi o to, ?eby wiedzie?, kiedy przesta?. Ja przesta?em w idealnym momencie. Mog?em przecie? pomy?le? wtedy: „O, mam tysi?c, spróbuj? jeszcze raz i wygram pi??”. I pewnie sko?czy?bym z niczym, t?umacz?c Agacie, ?e zamiast perfum kupi?em jej „niespodziank? w postaci pustego konta”.

Czasem ?ycie daje ci kopniaka w ty?ek, a czasem podsuwa wygran?. Najwa?niejsze, ?eby wiedzie?, co z tym zrobi?. Ja wykorzysta?em to na prezent i na cholern? ulg?. Ale nast?pnym razem, gdy stan? przed takim dylematem, to chyba jednak pójd? do kwiaciarni wcze?niej. Mniej stresu, a zapach ró?y i tak jest przyjemniejszy ni? ten elektroniczny d?wi?k wygranej. Chocia?, cholera, jak mi si? kiedy? jeszcze poszcz??ci i trafi? wi?ksz? sum?, to mo?e znowu zaryzykuj?. Ale to ju? b?dzie zupe?nie inna historia. Na razie ciesz? si?, ?e uda?o si? wyj?? na prost? i to z prezentem w d?oni, a nie z opowie?ci? o tym, jak to zwali?em wszystko przez g?upi po?piech.


Google AdSense Ad (Box)

Comments